Otworzyły się drzwi. Zobaczyłam tą osobę. Kogoś mi przypominała. To chyba był... Nie, to nie może być on. On zupełnie inaczej wyglądał, gdy byliśmy razem... To może być ta osoba, która mnie uratowała...
Leon
Zobaczyłem ją. Wszystkie uczucia we mnie na nowo odżyły. Na samą myśl, że gdybym wtedy się przy niej nie zjawił, ona mogłaby już nie żyć, dreszcze mnie przechodzą...
- Cześć. Jak się czujesz? - zapytałem.
- Właśnie nijak. Bo nic nie czuję - powiedziała - jestem sparaliżowana.
- Dlaczego to zrobiłaś? Dlaczego chciałaś się zabić?
- To nieistotne - rzuciła krótko.
- Jak to nieistotne? Ryzykowałaś życie!
- Szkoda że tylko ryzykowałam - mruknęła do siebie pod nosem.
- Co ty mówisz?! Co się stało?
- To znowu wróciło. Dowiedziałam się, że mój były chłopak, którego nigdy nie przestałam kochać, żeni się... Czy to ty mnie wtedy uratowałeś? - zapytała.
- Tak. Jaki twój były chłopak...? - zapytałem z nadzieją w głosie.
- Ma na imię Leon. Jest taki cudowny...
Ona mnie nadal kocha... Nadal mnie kocha! Ale nie rozpoznała mnie. Nie wie, kim jestem. Może to i nawet dobrze. Będę udawał kogoś innego, żeby czasem wypytać o mnie. Potem się ujawnię.
- Byłaś z nim szczęśliwa?
- Czy byłam? On był całym moim światem. Gdy wtrącił się między nas ten pasztet Lara, wszystko się rozpadło. Porzucił mnie i odszedł do niej. Zostałam sama. Nie miałam nikogo. Na szczęście potem zjawił się Diego i gdyby nie on, nie wiem czy bym jeszcze kiedykolwiek w życiu się uśmiechnęła. Jest taki dobry...
Zaniemówiłem. Jest z Diego. Udało mu się. Odebrał mi ją. Dlaczego byłem taki głupi, dlaczego odszedłem?! Nigdy sobie tego nie wybaczę!
- A tak w ogóle, jak masz na imię? - zapytała.
- Jestem... Albo wiesz co, na razie ci tego nie powiem.
- Ooo, jaki tajemniczy... ja jestem Violetta - odpowiedziała, pięknie się uśmiechając.
- Jakie piękne imię.
- Dziękuję - znów się tak cudnie uśmiechnęła - ja... ja... ja chyba odzyskuję czucie!
- Spróbuj się poruszyć. No, dalej, uda ci się.
Podniosła się z pozycji leżącej i usiadła. Udało się!
- Udało mi się, a to wszystko dzięki tobie. Jesteś taki kochany - powiedziała i mocno wtuliła się we mnie.
Tak bardzo chciałbym ją znowu mieć. Tak bardzo się za nią stęskniłem... Kocham ją nad życie...
Po co odszedłem do Lary? Violetta dawała mi wszystko. Była taka kochana, wspaniała, słodka, śliczna, delikatna... Wszystko zniszczyłem. Nienawidzę siebie za to. A ślub z Larą to miała być tylko pokazówka, żeby przyciągnąć Violettę. Ale okazało się, że ona zamiast przyjść, chciała się zabić. Przez mój kretyński pomysł mogłem mieć jej życie na sumieniu...
- Pomożesz mi wstać?
- Oczywiście. No, dalej, powoli...
- Udało się! Spróbuję zrobić kilka kroków.
- Violetta, nie wiem, czy to dobry pomysł.
- Dam radę. Proszę, pomóż mi.
- Ok, no to weź mnie za rękę i idziemy.
Zrobiliśmy kilka kroków...
- No widzisz, jakoś dałam ra... - Violetta potknęła się i przewróciła się na mnie. Wylądowaliśmy na podłodze. Ona leżała na mnie. Poczułem się tak...
- Przepraszam, ja naprawdę nie chciałam...
- Wszystko w porządku, nic się nie stało.
- Ty... ty!!!
Chyba to zauważyła. Prawie wybuchnąłem śmiechem, ale udało mi się opanować.
- Jesteś taka śliczna, że przy tobie ciężko tak nie zareagować.
Zarumieniła się i uśmiechnęła się tak, jak kiedyś - uroczo i słodko...
- Mam do ciebie jedno pytanie - zapytała.
- Słucham cię - uśmiechnąłem się.
- Może to zabrzmi dziwnie... i może nie ma nic wspólnego z prawdą... ale poczułam dokładnie to samo co kiedyś... i... Leon czy to ty?
CHYBA SIĘ DOMYŚLACIE CO SIĘ STAŁO Z LEONEM
POD KONIEC XD NIE NAPISZĘ DOSŁOWNIE,
BO MNIE POSĄDZICIE O ZBOCZENIE XDXDXDXD
~Violetta Verdas
- Ty... ty!!!
Chyba to zauważyła. Prawie wybuchnąłem śmiechem, ale udało mi się opanować.
- Jesteś taka śliczna, że przy tobie ciężko tak nie zareagować.
Zarumieniła się i uśmiechnęła się tak, jak kiedyś - uroczo i słodko...
- Mam do ciebie jedno pytanie - zapytała.
- Słucham cię - uśmiechnąłem się.
- Może to zabrzmi dziwnie... i może nie ma nic wspólnego z prawdą... ale poczułam dokładnie to samo co kiedyś... i... Leon czy to ty?
CHYBA SIĘ DOMYŚLACIE CO SIĘ STAŁO Z LEONEM
POD KONIEC XD NIE NAPISZĘ DOSŁOWNIE,
BO MNIE POSĄDZICIE O ZBOCZENIE XDXDXDXD
~Violetta Verdas
Kiedy będzie kolejna część?I jeszcze jedno pytanie violetta verdas podałabys mi swój e-mail ??
OdpowiedzUsuńkolejna część jutro, staram się codziennie dodawać. e-mail to violettaverdas2000@gmail.com ale możesz pisać na nr tel 668070377 zawsze odpisuję i chętnie popiszę o Vilu ;)
Usuń